|
- Tak się złożyło, że najlepszy wyjazd miał miejsce na samym końcu
rozgrywek. Częstochowa stanowi eldorado dla rodzimych hools, o czym przekonują się kolejni
najeźdźcy. Do medalików wybieraliśmy się na tysiąc sposobów, jednak nie
wypalił autobus (to miał być sposób 1001). Pierwsza grupa wyruszyła o 6.30. W Kluczborku zaczęła się zadyma z kolejarzami. Jeden lamus łaził z kałaszem, jednak mimo usilnych prób
wymuszenia na nim pokazania karabinu w działaniu, typ nie
pociągnął serią po nabijajacyh się z niego. Grupa ta wysiadła się alkoholizować tuż przed Częstochową. Zaalarmowane miejscowe psy siedziały na stacji w bojowych nastrojach i doczekały się... spokojnej grupy startującej o godzinie 10. Tą grupę pod specjalnym nadzorem zawieziono na stadion. Dzięki temu reszta miała dużo luzu. Ukształtowały
się dwie brygady agresorów. Jedna łaziła po częstochowskiej części stadionu terroryzując nielicznych (godzina przed meczem) fanów miejscowych, druga szalała już w drodze na obiekt Rakowa. Autobus wiozący wrocławian w okolice stadionu okazał
się pułapką dla kilkunastu miejscowych. Zyski: flaga "Ultras Raków", która dziś zawiśnie na płocie do góry nogami, kilka szalików i koszulka. Przed kasami Nabojka (26 osób) została zaatakowana przez
troszkę liczniejszą grupę miejscowych. Tamci przeliczyli się z własnymi siłami i musieli spierdalać jak zające. Dla jednego skończyło się to nieomal tragicznie, bo wiał tak, że nie zauważył rozpędzonego samochodu. Dwóch dokładnie obitych (tylko tylu udało się złapać) i to by było na
tyle. W akcjach tych wyróżnił się szczególnie Jasiu C. Było nas na sektorze 184. Po
meczu 4 (słownie: czterech) osoby w okolicach tłumu miejscowych zaczęło wrzeszczeć "WKS Śląsk", a ów tłum rzucił się biegiem... w drugą stronę. Skąd się
wzięli - Ci czterej w gąszczu medalików? Ano nie chcieli ryzykować rozpoznania przez ewentualnych konfidentów po sterroryzowaniu autobusu i przebywali na trybunach zajętych przez Raków. Po powrocie do Wrocławia grupa fanów Śląska zrobiła sobie pamiątkowe zdjęcie na tle dworca z flagą Rakowa. A propos owej flagi. Początkowo częstochowscy
chuligani, czy raczej pseudochuligani postanowili tą flagę odkupić. Jednak później jeden z nich zdecydował, że tego nie zrobią.
Widać ich najlepsza barwa nie była dla nich warta 2,5 banki.
FAN ŚLĄSK NR 10
|